12 gru 2013

1



<1> Nie nas tu w ogóle nie ma


Carlos zgasił silnik i zwrócił się do mnie.
- Nie próbuj wiać bo i tak cię złapie. I pamiętasz co ci Ri mówiła?- spytał. Pokiwałam głową że tak. Ri to zdrobnienie Rihanna. W czym ja siedzę? Wyszliśmy z samochodu i oparł się o maskę a ja stałam jak słup o 12 miał być jest za 1 sprawdzimy czy jest punktualny. PO chwili dało się usłyszeć mega szybko jadący samochód .Z piskiem zatrzymał się zaraz naprzeciwko.
Po chwili wysiadła z niego piękna brunetka i Brunet o Błękitnych oczach w których utopić się można. Boże jaki on przystojny. STOP o czym ja myślę- pomyślałam Miał na sobie czarne jensy i T-szery  też tego koloru. Jego ciało ozdabiały licz tatuaże. Przywitali się a nas nie zwracali uwagi. Nie nas tu w ogóle nie ma. Worgule- pomyślałam
-Ok. Moja propozycja jest taka. Ty wygrasz bierzesz ją- wskazał na mnie –ja wygram biorę ją – wskazał na brunetkę. Niebiesko oki mnie lustrował na co ja się zarumieniłam. Musieli to zauważyć bo oboje wybuchli śmiechem.
-Raz się żyję idę na to- powiedział a dziewczyna o mało mu się nie rzuciła ze szczęścia na szyję. Ona nie wie w co się pakuję.
-to super- mój ‘właściciel’ się uśmiechną.  Brunet dej mi się przyglądał, przygryzając dolną wargę. Czy on musi to robić? Było mi zimno w końcu nie wytrzymałam i zadrżałam z zimna. W końcu zima a ja stoję w dżinsach i bluzie a pod spodem mam stanik i tyle.-księżniczce jest zimno widzę 
-Jedźcie bo zamarznie- oboje zaczęli się śmiać. Po kryjomu przewróciłam oczami.
 *** następnego dnia***
 Rano obudziłam się za pomocą Carlosa który walną mnie z całej siły w ramie.
-Masz ubieraj się- rzucił we mnie ubraniami  i wyszedł. Szybko wsunęłam na siebie rzeczy i nie czekałam długo bo Rihanna weszła z kosmetyczką. Po chwili byłam uczesana i umalowana. Po niecałych 15 minutach siedziałam obok Maxa w aucie. 

Max zamkną mnie w aucie bo stwierdził że jest zimno a Carlosa i  tak nie ma więc mogę spokojnie tam siedzieć. Nie nudziło mi się bo wpieprzałam żelki. MAX MI JE DAŁ KOCHAM GO ALE TYLKO JAK KOLEGĘ. 
-już się zbliżają- nagle Max otworzył drzwi wyszłam zapinając kurtkę. Zobaczyłam że auto Carlosa pierwsze przekracza metą a jakieś 10 sekund później Wielkiego Louisa.Nie wiedziałam co mam robić więc mocno przytuliłam Maxa.- ej mała będziesz ze mną nie cieszysz się?
-wież że nie oto chodzi- Dokładnie chodziło mi o to że nie tam biją i nie szanują
-wiem-mocniej mnie przytulił. Coś jest nie tak bo Carlos normalnie rozmawia z Louisem. Nie wiadomo z kąt Carlos pojawił się obok mnie.
-młoda masz szczęście dziś świat się nad tobą zlitował- powiedział a ja zrobiłam pytającą minę- jedziesz do 2 co do wielkości króla wyścigów.
Zaryczana oderwałam się od Maxa i po prostu czekałam nie wiem na co na zbawienie?
-pa mała- Max dał mi buziaka w czoło 
-nigdy o tobie nie zapomnę- przytuliłam go mocno 
-masz jechać z nami- za moich pleców było słychać czyiś głos. Odwróciłam się a tam stał loczek i mulat. Otarłam nadal spływające łuzy i poszłam zaraz obok nich. Droga minęła w ciszy nikt się nie chciał odezwać a ja byłam pogrążona w myślach jak będzie wyglądać moje życie. Teraz stoje przed drzwiami i czekam aż mulat upora się z przekręceniem kluczy.

________________________________________________________________________________
Podoba się? Mam nadzieję że tak ;* Następny rozdział mam nadzieje że jutro wyjdzie. Zrobiłam że możecie dodawać anonimowe kom :)

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział dopiero zaczynq czytac Twoje opowiadanie i jestem mega ciekawa co bedzie dalej;*
    C.

    OdpowiedzUsuń