Zadecydujcie o kim teraz Opowiadanie z boku macie ankietę.
Obudziłam się cała obolała.
Wstałam z podłogi i oparłam się o ścianę.
-już wstałaś masz śniadanie- rzucił mi pożywne śniadanie z KFS. Mniam... Chociaż teraz nie
mam na nic ochoty. Odsunęłam to nogą z daleka ode mnie. -ok ale do
wieczora nic innego nie dostaniesz-powiedział a ja wzruszyłam ramionami
patrząc się w okno. On wyszedł zamykając mnie.
***POV Louis***
Całą noc nie spałem tylko się o nią martwiłem
dobrze że mam z nią jakiś kontakt.
-coś długo się nie
odzywa-powiedziałem kręcąc się na krześle w kuchni
-Louis jest dopiero
10. odezwie się. Może oni przy niej siedzą i nie ma jak-An to potrafi
pocieszyć nie ma co. Czujecie tą ironie. Mój telefon wydał z siebie
dźwięk oznaczający że przyszedł SMS. Szybko go otworzyłem i przeczytałem
zawartość:
Od: Osiołek ;*
Hej kochanie :*
Do:Osiołek ;*
No hej martwiłem
się ;(
Od:Osiołek ;*
Ej nie masz o co zaranie siedzę i się z miejsca nie
ruszam. ;)
Do: Osiołek ;*Liam ma plan jak cie z stamtąd wyciągniemy tylko
wytrzymaj ten tydzień . Wiem że to dużo ale musisz :*
Od: Osiołek
;*
Dobrze kochanie, wytrzymam dla ciebie.
Do: Osiołek ;*
Oszaleje bez
ciebie.
Od: Osiołek ;*
Ej no nie myśl że ja nie bo ja już zdążyłam
Tak chce cie teraz przytulić
Do: Osiołek ;*
To weź poduszkę i wyobraź sobie że to ja. Ja tak zrobiłem wziąłem od ciebie z pokoju. Pachnie
tobą
Od: Osiołek ;*
Próbuje nie działa ;( Ty jesteś Tylko jeden jedyny w
swoim rodzaju :*
Do: Osiołek ;*
No spróbuj minimalnie pomaga ;*
Od: Osiołek
;*Musze kończyć bo ktoś idzie papa buziaczki i przytul wszystkich ;*
-An
nie dam rady bez niej. Ja jednego dnia niewytrzymujące a wy chcecie 7- narzekałem
-no wiem- przytuliła mnie
-musimy jechać do Liama. Załatwił
hakerów i najlepszych ludzi żeby ich śledzili
-dobrze mieć takich przyjaciół-minimalnie się uśmiechną.
Obudziłam się znowu cała
obolała rozejrzałam się po pokoju ale nikogo nie było usiadłam na wygodnym łóżku i próbowałam wymasować plecy. Drzwi się otworzyły a za nich wyjrzał Nathan
-ubieraj to i zapukaj 3 razy jak skończysz-powiedział rzucając we
mnie ubraniami. Przeglądałam je i stwierdzam. Mini mini spustnica a do
tego za bardzo wyzywająca góra. Ale te buty są boskie. Tak dosłownie.
Najgorsze było to że nie było kieszeni i nie miałam pojęcia gdzie posiać telefon. Schowałam go za łóżkiem ponieważ tam była szpara idealnie na
to. Ubrałam się i nie powiem czułam się naga. Nawet bardzo!!! Poprawiłam
włosy na tyle ile było to możliwe. Zapukałam 3 razy i otworzył. Zlustrował mnie dokładnie.
-choć zanim zrobię coś czego nie
chcesz-rozkazał i zaprowadził mnie do podajże salonu. Jakaś dziewczyna
mnie umalowała. Nie przepraszam nakładała szpachelką zapraw na moją twarz.
Czułam się strasznie. Skręciła włosy na szopę i mogę otwarcie powiedzieć
że jak bym stanęła pod latarnią to klientów to by się znalazło.
-gotowa!- krzyknęła
-spoko- wszedł i wizą mnie za nadgarstek. Wpakował
do auta i odjechaliśmy z zawrotną prędkością. Dojechaliśmy jak nie mam na
miejsce wyścigu. O tej porze?
-wysiadaj- powiedział oschle,
zrobiłam to co rozkazał. Zaprowadził mnie w głąb a wszystkie pary oczu patrzyły na nas.
Ugch... Dołączyliśmy do jakiejś grupy. Cały czas czułam na sobie kogoś
wzrok. Zaczęłam szukać tej osoby, którą okazał się Louis. Był smutny
zresztą tak jak ja.
-ja idę na metę zostań tu-Nathan zwrócił się do mnie a ja przytaknęłam. Oczywiście że go nie posłucham. Gdy tylko
znikną mi z oczu dałam Loui znak żeby poszedł za mną. Doszłam do
miejsca gdzie nikogo nie było. No bo kto by był w środku opuszczonego
magazynu. Gdy Louis był już przy mnie rzuciłam się na niego i zaczęłam
całować. Oczywiście to odwzajemnił i popchną nas na ścianę. Położył rękę
na moim biodrze a ja wplotłam palce w jego włosy.
-tęskniłem-wyszeptał
-ja też-również szepnęłam
-zaraz musimy wracać-posmutniał
-no właśnie
zaraz- obróciłam go tak że teraz on był przy ścianie. Od nowa złączyłam
nasze usta w gorący pocałunek.
-wracamy-powiedział i złączył nasze ręce
przed budynkiem umówiliśmy się że ja pójdę pierwsza żeby nas nikt nie
widział. Stanęłam na wcześniejszym miejscu a po chwili przyszedł Nathan.
-jedziemy- splątał nasze palce w koszyczek. Weszłam do samochodu i odjechaliśmy. Po przyjeździe zjedliśmy pizze i pozwolił mi się przebrać w
moje rzeczy. Kiedy wróciłam do pokoju zobaczyłam Nathana rozmawiającego
przez telefon.
-jutro mamy spotkanie z Tomlisonem. Ma moją siostrę i żąda ciebie zamiast jej-był nieźle wkurzony.
-idź spać ja muszę załatwić parę spraw.
-dobrze-szepnęłam. On poszedł a ja od razu pokierowałam się za łóżko. Napisałam SMS do Louisa:
Do: Misiek ;*
Kofam cie! Jutro się
zobaczymy.
Od. Misiek ;*
Wiem też nie mogę sie doczekać cały czas mam w
głowie nasz pocałunek.
Do: Misiek ;*
Wiem ja też, zaraz padnę. Jestem taka
szczęśliwa że aż ze szczęścia najchętniej bym skakała
Od: Misiek ;*
Haha... Ej mała, mała.
Do: Misiek ;*
Ej... Nie nazywaj mnie tak
Od:
Misiek ;*
Dobrze dziubuś ;*
Do: Misiek ;*
Nowe przezwisko?
Od: Misiek ;*
No ba już zmieniam w kontaktach
Do: Misiek ;*
Haha.. Tęsknie ;(
Od:
Misiek ;*
Ja też ale jeszcze tylko 14 godzin.
Do: Misiek ;*
Na całe szczęście ;* A jak wy porwaliście jego siostrę?
Od: Misiek ;*
A kto powiedział że ją porwaliśmy? Sama przyszła ;)
Do: Misiek ;*
Ok nie wnikam muszę kończyć bo ktoś idzie papa ;*
Od:Misiek ;* Pa
kotek
Schowałam telefon do kieszeni a w pokoju pojawił się Nathan.
-jutro o 5 jedziemy. Nie idź spać zbyt późno-oświadczył. I znowu poszedł zamykając mnie na klucz. Czas napisać do
Louisa.
_________________________________________
Koniec tego opowiadania się zbliża i to tak dosłownie ;* Proszę zdecydujcie o kim następne i czy wo gule chcecie ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz