29 gru 2013

10

Wieczorem po niestety krótkiej kąpieli jeszcze błagałam niala żeby mi wymyślił inne zadanie ale nic. Stałam jak słup przed tym łaszkiem i po prostu się na niego patrzyłam. Niall obią moje ramie  
-no wiec dziś będą potrzebne zatyczki do uszu bo będzie się działo-głośno wzdychną i od mnie został z łokcia w bok.- ałć
-haha baba cię bije- powiedział Loui który właśnie wyszedł z łazienki
-po 1 nie baby a po 2 ty też możesz dostać- uśmiechnęłam się cwaniacko
-już się boje- udawał przestraszonego a ja mu pokazałam język- chodźcie spać
Od niechęci ległam na łóżko jak najdalej od Louisa on się zaśmiał i przybliżył mnie do siebie, szepcząc na ucho.
-nie bój się mnie
-nie boje- również szepnęłam. Zasnęłam bardzo szybko, za szybko.

Rano obudziłam się chyba jako 3 bo Zayna i Car nie było. Delikatnie podniosłam się tak aby nie obudzić Louisa.
-gdzie się pani wybiera- usłyszałam za sobą głos jak nie mam Loui. Obróciłam się  przodem do niego.
-zrobić śniadanie i doprowadzić się do stanu codziennego-wyjaśniłam
-śniadanie zrobimy wszyscy a wyglądasz świetnie- wyszczerzył się
-ta śmieszne włosy w każdą stronę- przewróciłam oczami
-nie przesadzaj- pociągną mój nadgarstek na którym się opierałam i w ten sposób wylądowałam na jego torsie.

Siedzieliśmy prawie wszyscy bo Li i An nie było w kuchni.
-co dziś robimy?-spytał Harry
-nie wiem propozycje?- spojrzał na nas Loui
-na grzyby- krzyknęła An która z Li weszła do kuchni
-ok- odpowiedział Lou a wszyscy przytaknęli

Chodziłam razem z moją grupą-An i Loui bo an wiedziała które są dobre a które nie a Louis był chłopakiem.
-o jest!- krzyknęłam i pobiegłam do bosko czerwonego grzyba.
-Em nie chce cię dołować ale on jest trujący- powiedziała An
-Ale on jest taki czerwony taki ładny a mówiłaś że te grzyby które są ładne są jadalne-byłam jak 5 latek dosłownie
-wiesz wszystkie grzyby są jadalne ale tylko raz- pomogła mi wstać Louis już się zwijał ze śmiechu.
-bardzo śmieszne- pokazałam mu język. Do domu wróciliśmy z pełnymi koszykami ja już miałam doćś a w domku było lodowato.
-co tu tak zimno?-spytałam
-ogrzewanie padło- powiedział Harry
-no pięknie jak ja czegoś nie zrobię to już nikt nie zrobi tego dobrze!- krzyknęła An 
-ja się idę cieplej ubrać- stwierdziłam
-czekaj łap- Loui  rzucił mi swoją bluzę którą wielbię bo jest ciepła i  często w niej chodzę. Naciągnęłam na siebie gruby sweter i ową bluzę wyszłam a tam było jeszcze zimniej. Chodziłam po całym domku by się ogrzać An przykryła Li i Ni kocem a zakochani się przytulali. Louis usiadł na łóżku i poklepał swoje kolana bym na nich siadła. Że było mi zajebiście zimno to skorzystam z 'propozycji' w tuliłam się w jego tors a on mnie mocno przytulił od razu było mi cieplej. W tej pozycji zasnęłam.
__________________________________________________________  
  No i jak wam się podoba? ;* nie będę przynudzać więc życzę wam miłego sylwestra :)

5 komentarzy: