13 gru 2013
2
Przeczytaj pod rozdziałem!!! WARZNE
-Daj mi ten cholerny klucz- Krzykną lokowaty a ja się przestraszyłam. Nagle drzwi się otworzyły a za nich wyszła piękna dziewczyna.
-debile te drzwi są otwarte- krzyknęła a ja o mało co nie wybuchłam śmiechem.- Wygrał!!!
-nie- powiedział mulat
-e... ten dziad chodźcie bo ona zamarznie- wskazała na mnie. Już ją lubię. Ściągnęliśmy buty i ten ogromny bul w brzuchu który nie daje mi spokoju. Aż kucnęłam- co jest?
-nic po prostu stare rany- odpowiedziałam
-no już uwierzyłam choć- Pociągnęła mnie do, salonu? Kazała usiąść na kanapie i ściągnąć kurtkę.- boże słodki dziecko.
-ale o co ci chodzi?- spytałam
-1 kto cię tak urządził? 2 tobie nie zimno?- zaczęła wyliczać
-Carlos i było gorzej. Zimno bardzo- odpowiedziałam
- dobra ja idę po jakieś ciuchy a ty Harry zajmij się nią TERAZ- podkreśliła ostatnie słowo. Wbiegła na górę a Harry czyli lokowaty do jakiegoś pokoju. Po chwili wrócił z apteczką.
-od czego by tu zacząć?- zaczął się zastanawiać a z góry zbiegła ta sama dziewczyna. Właśnie nie wiem jak mną na imię.
-durniu, matole najpierw trzeba odkazić rany a potem a potem bandaż- krzyknęła i wręczyła mi ciuchy- a tak w ogolę to jestem Anne ale mów mi An
-Emma czyli Em- uśmiechnełam się ciepło a ona wręczyła mi strój .
- opatrzymy cię a potem pokażę ci gdzie jest łazienka-zabrała się za mnie a ja co jakiś czas syczałam z bólu. Zaprowadziła mnie do ogromnej ful wypas łazienki Wskoczyłam w ciuchy i zanim wyszłam spojrzałam w lustro i się przestraszyłam ponieważ miałam cały rozmazany makijaż. Szybko go zmyłam i wyszłam w salonie było już więcej osób. Bo doszedł ,,Wielki Louis".
-cieplej?- spytała
-2 razy. A czemu mi nikt nie powiedział że wyglądam jak czarownica?-ruwnież spytałam
-bo wiedzieliśmy że to nie twoja wina- uśmiechnęła się siadłam obok niej na kanapie a ten pan ,, słodkie patrzały". Zaczął mi się przyglądać.
-co tak gały wywalasz?- spytała An a on od razu się obudził
-dzięki- szepnęłam tak aby ona tylko to słyszała
-co zrobić na kolację?- spytała i się uśmiechnęła w tedy rozległ się huk- a czy ja was pytałam pytałam Em
-że mnie?-spytałam zdziwiona
-nom- zrobiła wielkiego banana na twarzy. A ja wzruszyłam ramionami- dawaj co chce
-ja jadłam 2 razy dziwnie i w ogolę nie mam ochoty na jedzenie- przyznałam się
-co?!! Robimy operacie Nakarmić Niejadka- szybko wstała a ja pokiwałam przecząco głową- tak Louis weź mi ja do kuchni teraz
-al...- nie pozwoliła mu dokończyć
-nie ma ALE ze mną się nie dyskutuje- wyszła z salonu. Ja mocniej oparłam się o kanapę a Louis wstał i szybko wizą nie na ręce.
-puścisz mnie?-spytałam
-nie bo An na mnie wyjedzie- powiedział od niechęci czy on mnie nie lubi to po co mnie brał nikt mu nie kazał. Posłusznie zaniósł mnie do kuchni i usadził na krześle.
-masz wybieraj przynajmniej 3- na stół położyła 3 ogromne książki kucharskie
-ciebie nie da się przekonać?-spytałam zrezygnowanie
-nie-odpowiedziała
-ok pizze, kole i ŻELKI- po krótkim zastanowieniu powiedziałam co chcę podkreślając ostatni wyraz.
-ok to kto jedzie po pizze... ciii ja jadę z Emmą- poinformowała i poszłyśmy do korytarza dała mi już trampki-masz bo zamarzniesz- wręczyłam i kurtkę
-dzięki- uśmiechnęłam się po raz 1 od 2 miesięcy
-ładny masz uśmiech i chcę go widzieć codziennie- również zrobiła ten sam gest. Wyszłyśmy z domu i pojechaliśmy w znanym mi dobrze kierunku do goreli ale po co przecież jedziemy na pizze. Gdy się zatrzymaliśmy zrobiłam pytającą minę.
-trzeba kupić ci ciuchy na jutro. A na większe zakupy wybierzemy się jutro- powiedziała
-ale ja nie chcę cię wykorzystywać nie dość że tylko ty mnie lubisz to jeszcze będziesz mi ciuchy kupować- powiedziałam szczerze
-nie będziesz choć bo ją zamkną- wyszłyśmy z auta i pokierowaliśmy się do drzwi wyszłyśmy godzinę później a ja już miałam pełen zestaw na jutro nie obyło się bez kurtki. Wyszliśmy z goreli i mieliśmy jeszcze tylko oblecieć po pizze i mogłyśmy jechać do domu ja opowiedziałam jej o sobie a ona o niej.
W domu czekali głodni chłopcy i jakieś 2 dziewczyny.
-gdzie wyście były?-spytał jak nie mam Harry
-na zakupach-odpowiedziała An
-pytasz jak byś jej nie znał-dołączył się Louis
-dziewczyny to jest Emma, Emma to jest April czyli JA i Carli czyli Car-przedstawiła mi dziewczyny a ja się ciepło uśmiechnęłam co odwzajemniły.
-a ja Harry a to Zayn- powiedział loczek
-co??? to ona musiała czekać cały dzień asz się dowie jak macie na imię? Boże z kim ja żyję?- zadawała same pytania.
____________________________________________________________________________________
Smutam bo pod ostatnim rozdziałem nie ma wo gule komentarzy ;(
Nie che ale muszę wiedzieć czy ktoś to w ogule czyta czy tylko wchodzi.
5 komentarzy następny rozdział
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajne XD
OdpowiedzUsuńdzia ;)
Usuńświetny czekam na następny
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta :)
OdpowiedzUsuń:) Kiedy kolejny ?
OdpowiedzUsuńdzisiaj tylko nie mam skończonego to najprawdopodobniej wieczorem ;)
UsuńCzekam na nexta :)
OdpowiedzUsuń