22 gru 2013

6

Siedziałam z przodu obok Loui miał strasznie tajemniczą twarz. Musiał wyczuć że zerkam na niego po na chwile przeniósł swój wzrok na mnie. Przez co się zarumieniłam i wierciłam wzrokiem dziurę w szybie. Dojechaliśmy do dużego budynku którym to był dom dziecka. Trochę się zdziwiłam bo myślałam że jedziemy na jakiś wyścig. Wyszliśmy nic nie mówiąc z auta i podeszliśmy pod dżdżowi Louis otworzył drzwi jak do siebie i wszedł w przedpokoju już było słychać odgłosy radosnych dzieciaków. Przed nami pojawiła się no oko 40 letnia kobieta.
-dzień dobry Melanie-uśmiechną się ciepło 
-dzień dobry Louis co cie do nas sprowadza?- spytała 
-chciałem zobaczyć się z Jule i czy mógł bym ją zabrać do nas na wekend?-zrobił słodkie oczka 
-oczywiście Louis a to jest?-spojrzała w moją stronę
-Emma przyjaciółka- czy ja się przesłyszałam czy on nazwał mnie przyjaciółka? Uśmiechnęłam się ciepło do kobiety co odwzajemniła.
-no to chodźmy- pociągnęła nas w głąb domu w głównym pokoju biegają małe jak i większe dzieci.
-Jule masz gościa
-Idę! Jui!!!-radosny krzyk malucha rozszedł się po całym pokoju.
-No cześć słodziaku- wizą ją na ręce- zabieram cię dziś do nas
-takk- krzyknęła radośnie
-Jule to jest Em- Louis obrócił małą w moja stronę a ona chciała iść do mnie na ręce. Wzięłam ją i się zaczęła bawić moimi włosami.- zaraz wracam 
-ok bamy sobie radę- powiedziałam. Nie znałam go od tej strony a ten malec jest na prawdę prze uroczy. Ma takie piękne oczy jak Louis tylko kolor się nie zgadza. Zaczęłyśmy się bawić lalkami po jakiś 15 minutach Louis dołączył do nas.
- no mała wskakuj w ciuszki- Louis ubrał ją w kurteczkę i słodką czapkę. Przyniósł również torbę w której były pewnie ciuchy. Wyszliśmy z domu i Louis wsadził torbę do samochodu.- Weźmiesz ją do przodu na kolana? 
-a nie lepiej jak snadne z nią na tyłach będzie bezpieczniej?- spytałam
-nie- odpowiedział. Wole się z nim nie kłócić wzięłam ją do przodu cały czas się śmieliśmy.Wreszcie dojechaliśmy. Na miejsce ja od razu wzięłam małą do środka i ją rozebrałam by się nie przeziębiła. Prawie jak ja się rozpłaszczyłam to Louis też stał gotowy zwieliśmy mała za rączkę i weszliśmy do salonu. 
-jakbym was nie znała to bym pomyślała że wy to młode małżeństwo z małym dzieckiem- zaśmiała się An 
-ta strasznie śmieszne- skarciłam ją wzrokiem
-aly- mała krzyknęła radośnie 
-a kto inny?- zachichotał 
-a zemną się tak nie witałaś-powiedziała niby obrażona An 
-An- krzyknęła głośniej a ja się promienie uśmiechnełam
-to mi się podoba- przytuliła ją mocno. I tak samo z każdym. Obejrzeliśmy jakąś bajkę. I pobiegłam z małą ją umyć.
_____________________________________________________________________
Podoba się? Następny rozdział nie wiem kiedy chyba jutro ale nie jestem pewna ;)
Życzę wam wesołych i spokojnych świąt. Pod choinkę to czego zapragniecie ( ale nie żydzie sobie 1D bo oni są zarezerwowani dla mnie ;) ) Iogulnie co tylko chcecie ;) 



KOCHAM WAS
(ale wyznania wam tu daje ) ;)                 

4 komentarze:

  1. Czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super piszesz zgubiłam sie na koncu kto jest aly ?

    OdpowiedzUsuń