-zostaw nas w spokoju- powiedział groźnie Louis
-ale masz marzenia- zaczął się śmiać
-które się spełnią jak usłyszysz MOJĄ księżniczkę to na pewno się spełni- dał naciska na "moja".-zaraz zaraz ja nie jestem nikogo ale jestem księżniczką- pomyślałam
-co masz na myśli- podniósł jedną brew do góry
-opowiadaj-powiedział cicho Loui
-kojarzysz mnie 2 lata temu ciemna uliczka-pewnie podchodziłam do niego
-myślisz że byłaś nie jesteś jedyna którą zgwałciłem-spytał ze śmiechem
-jedyna może nie ale na pewno nie jedyna zaszłam w ciążę- zaczęłam machać mu przed oczami UZG. Na co on wyrwał mi je z rąk. I roztargał
-i kto ci w to uwierzy?-spytał
-mam kopie a poza tym- obróciłam się na pięcie i chciałam podejść do Loui ale on mi nie pozwolił obejmując mnie mocno w tali.
-no i co jeszcze?- spytał
-puść ją- krzykną Loui
-bo co mi zrobisz?- popatrzył na niego a ja korzystając z sytuacji kopnęłam go opasem w krocze. Na co on mnie puścił szybkim krokiem właściwie biegiem przyszłam do Loui i go z całej siły przytuliłam
-suka-sykną z daleka
-czekaj przytul się do An a ja resztę załatwię i tak już dużo zrobiłaś-powiedział mi na ucho Loui -wież mam mały podsłuch i on może wsadzić cię do paki- powiedział z przekona niem a ja podeszłam bliżej An.
-spróbuj to...-nie dokończył bo wiedział że jest podsłuchiwany
-to co zabijesz mnie ile razu to słyszałem a teraz odczep się od wszystkich którzy mnie znają jasne- powiedział bardzo ale to bardzo wyraźnie ale on nic nie odpowiedział. Harry zbliżył się do niego i walną go w brzuch- pytałem czy jasne?!
-tak jasne- powiedział krztusząc się krwią Loui uśmiechną się przebiegle i pojechaliśmy do domu. Pierwsze co zrobiłam to pobiegłam na górę ubrać się normalnie. Potem poszłam do kuchni bo jak to wieczny żarłok muszę jeść. Z kubkiem herbaty poszłam w stronę salonu.
-fajna czapka- powiedział Louis
-specjalnie kupiona dla ciebie- uśmiechnełam się
-naszyjnik też się tyczy mnie- puścił oczko
-skromnością nie grzeszysz a co do naszyjnika to An mnie namówiła- pokazałam mu język
-co ja?- spytała An
-namówiłaś mnie na naszyjnik- zaśmiałam się na minę Loui która wyrażała jedno "foch"
-a tak idealnie pasuje do ciebie- puściła mi oczko i walnęła Loui z bara
-ał no co?-spytał a An zignorowała pytanie
-z kąt znasz te chwyty ode mnie się na pewno nie nauczyłaś- spytała
-kiedyś trenowałam box-tak właśnie się do teko przyznałam, Boże debilko to miała być tajemnica-odezwał się głos w mojej głowie.
___________________________________________________________________________
Przepraszam!!! Bardzo przepraszam że wczoraj nie było rozdziału ale po 1, Brak czasu a po 2. Siostra i po 3. Próbny test ;( masakra
!!!Super!!! choć to i tak za mało powiedziane ;)
OdpowiedzUsuń~Stonka~
Stonka!!! Tak to jest ta stonka o której ciągle pisze ;)
Usuń