-hejo!-krzyknęłam przerywając im oglądanie- co tam oglądacie?
-szybcy i wściekli- powiedział Zayn zaciekawiony "magicznym pudełkiem"
-po raz 6 w tym tygodniu a jest sobota- rzekłam znudzona
-an pojedziesz ze mną i Em jutro po Lotte?- zmienił temat Loui
-nom pewnie a na ile przyjechała?-spytała
-ta 5 dni - powiedział
-no to tak zakupy, drugi dziań kręgle następny, trzeci odpoczynek po dwóch dniach, czwarty basen a piąty no to wiadomo robimy imprezę pożegnalną- ona zawsze ma jakiś plan?
-no niech ci będzie- zgodził się Loui. Resztę filmu przemilczeliśmy. Po naszym seansie z An zrobiliśmy kolację czyli, zamówienie pizzy. Nie no ale się napracowałyśmy nie ma co!!! An odebrała naszą kolację i zaczęliśmy jeść. Oczywiście mój pan_poszkodowany sobie nie radził ale jak to on musi to robić sam i nie potrzebuje pomocy. Ale to jest Louis jego nie ogarniesz. Poszłam dla nas wszystkich po sok. Gdzieś tak jak kończyłam nakładać na tacę szklanki przyszedł Loui.
-pomoc ci?
-nie dam sobie radę- uśmiechnełam się. Wzięłam chusteczkę i wytarłam mu tą piękną buźkę po czym ją pocałowałam.
-muszę częściej brudzić się pizzą-puścił mi oczko. Razem poszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. Każdy od razu wziął sok oprócz nie i An. To nie nasza ina że chcieli ostrą.-plany na dziś?
-ty kochanie leżysz w łóżku i chce cię tam widzieć- zagroziłam
-dobrze- powiedział smutno na co ja rozczochrałam mu czuprynkę.
-moje gołąbeczki- powiedział Harold
Jak zwykle obudziłam się o siódmej rutyna: ubrać struj do biegów w ręku butelka wody i na dwór. Od razu jak wyszłyśmy wzięłyśmy się za rozgrzewanie zmuszała nas do tego temperatura matko kwiecień a u nas zima. Po powrocie od razu pod cierpły prysznic. Weszłam do garderoby w owiniętym ręczniku jakby to była sukienka i zaczynają się schody.Co ja ubiorę do mamy Louisa? Do garderoby weszła ubrana An. Zrobiłam maślane oczka a ona już wiedziała o co mi chodzi podeszła do mojej części i zaczęła wybierać ciuchy. Po 15 minutach zestaw był gotowy. Oczywiście ujęła moją ukochaną ciepłą kurtkę. Poszłam do Loui zobaczyć jak sobie radzi. Zapukałam do drzwi, po chwili usłyszałam "proszę" i weszłam do środka na łóżku siedział owy chłopak i próbował się uporać z bluzą ale mu to nie wychodziło dałam mu buziaka na dzień dobry i spytałam:
-pomoc?
-a mogłabyś- wzięłam od niego bluzę i zobaczyłam jego tors. Aż mi się odechciała ją zakładać. Mus to mus założyłam mu ja. Zeszliśmy na du ubrałam buty i kurtkę a jemu kazałam to samo zrobić po chwili byliśmy już w samochodzie, czekała An . Całą drogę się śmieliśmy kiedy dotarliśmy na miejsce mój żołądek się skurczył a jak mnie nie polubią? Louis chwacił moją rękę i weszliśmy do domu.
Od razu na ręce Loui rzuciły się 2 bliźniaczki z krzykiem "Louis przyjechał".
-no hejo małe- powiedział-gdzie mama
-w salonie mówi z Lotte i Fizzy- powiedział nie wiem która są podobne
-rozmawia szkraby. Em to jest Daisy i Pheobe moje siostry a to jest Em moja dziewczyna a an już znacie- jak mówił o An to mówił to mniej entuzjastycznie.
-nie no dziękuje ci bardzo- powiedziała. Ściągnęliśmy kurtki i byty i razem z Loui poszliśmy do salonu.
____________________________________________________________________________
Iiii??? Podoba się? Nie przynudzam imprezowej soboty życzę ;)
Nie zanudzasz, świetne rozdziały piszesz a opowiadanie jest ZAJEBISTE ♥
OdpowiedzUsuń