Ważne na dole ;( niestety WAŻNE
Dziś wielki dzień dla Louisa idziemy ściągnąć gips. Zrobiłam się na bóstwo i zbiegłam na du.
-gotowa?- spytał
-pewno tylko daj chwile tylko się napije i jedziemy- zrobiłam tak jak powiedziałam. Gotowi pojechaliśmy do szpitala Loui się cieszył jak małe dziecko zresztą nie dziwie się sama bym się cieszyła. Po ściągnięciu gipsu od razu poszliśmy na lody oczywiście Loui nie mógł się przyzwyczaić że ma w pełni sprawną 2 rękę.
-nad czym tak myślisz?-spytał
-nad niczym tak po prostu się patrze na ciebie- posłałam mu buziaka w powietrzu
-ok nic nie mówiłem. Nauczę cię jeździć- wypalił a moja minka wykształciła się w piękne "o".
-chcesz żeby połowa ludzi w Londynie została potrącona?-moja buźka dalej miała ten sam wyraz twarzy.
-ej nie bój się nie będziesz jeździć sama tylko ze mną-powiedział
-ta to mnie pocieszyłeś nie ma co- zrobiłam znudzoną minę- idziemy do domu?
-jak chcesz- wzruszył ramionami i spokojnym krokiem ruszyliśmy do auta. Po drodze przepowiadałam scenariusze jak to w śmieszny sposób bym jeździła. Gdy weszliśmy do domu wszyscy w salonie się śmiali zresztą my też.
-z czego się śmiejecie?-spytała An
-uwaga Louis chce mnie nauczyć jeździć- starałam się to powiedzieć poważnie ale mi nie wyszło. An z Haroldem wybuchli śmiechem. No nie dziwie się
-no ok niech cie uczy ale uprzecie nas żebyśmy sobie mogli zarezerwować bilety na samolot. Ja chce żyć- powiedział Harry
-no i żółw ja też chce i się na to nie zgadzam- powiedziałam
-ja i tak cie nauczę- zagroził mi mój chłopak
-ta ta wbijaj to sobie do główki- zaśmiałam się- co robimy?
-zabieramy cie na zakupy!- powiedziała Car
-ale...- nie dokończyłam
-nie ma ale idziesz i tyle- zrobiła tą wściekłą minkę którą tak kocham
-no dobra ale czy ja dzisiaj wrócę do domu?- spytałam
-no pewnie!!!- krzyknęły i poszłyśmy do auta. Oczywiście jak to my, na zakupach byłyśmy ze 3 godziny i wróciłyśmy dopiero na 17.
-gdzie Louis?- spytałam
-u siebie- odpowiedział zahipnotyzowany Harry. W znaczeniu że zapatrzony w "magiczne pudełko". Pobiegłam więc do jego pokoju i od razu obdarowałam go buziakiem.
-ale się za tobą stęskniłam- zaśmiałam się
-a ja nie?- ruwnież się uśmiechną
-co robisz jutro?-zmieniłam temat
-nic siedzę w domu. A co?- ale pytań przesłuchanie jak na komendzie
-nic tak pytam- oczywiście miałam konkretny powód mianowicie jutro są moje urodziny i chce je spędzić z wszystkimi. jutro będzie piękny dzień.
_____________________________________________________________
Tak na szybkiego napisałam bo jadę do lekarza bo coś z nogą mam a nie wiem co ;-) Dobra do rzeczy:
Dziękuję i jeszcze raz dziękuję za to że stanęliście w mojej obronie chyba z 15 minut zastanawiałam się co ja mam dalej zrobić a gdy zobaczyłam te 2 komentarze to normalnie chyba skakałam z radości że mam tak wspaniałych czytelników. Kocham was ;*
A rozdział może mi się uda to będzie dla was jutro ;*
PS. Na serio to opowiadanie jest nudne?
Serio to op jest spk ale może być lepiej trochę mało ostatnio w nim się dzieje....
OdpowiedzUsuń~Stonka ~
Stonka będzie ten obiecane porwanie ;* ale nie teraz są ważniejsze rzeczy.
UsuńSerio to op jest spk ale może być lepiej trochę mało ostatnio w nim się dzieje....
OdpowiedzUsuń~Stonka ~
nieeee !!!! kocham to ♥ NESSY xx
OdpowiedzUsuńSwietny Rozdział J.T.
OdpowiedzUsuń