6 lut 2014

28

Rano obudziłam się z krzykiem wszystkich:
-100 lat!!!
-pamiętaliście... zaraz z kąt wiedzieliście?-podniosłam jedną brew do góry
-a pamiętasz jak mówiłaś o tym żebym ci pozwolił pić?-spytał Loui a ja przytaknęłam- no to w tedy
-i pamiętaliście?!-jeszcze bardziej się zdziwiłam
-no pewno. Dobra koniec pogawędki zgodnie z tradycji masz 15 minut na ubranie się i tak dalej-powiedziała An
-i wy myślicie że ja się w 15 minut wyrobie?- spytałam a oni przytaknęli i poszli został tylko Loui ja wstałam z łóżka. Louis niespodziewanie mnie pocałował nie no takie urodziny to częściej. Nagle się od niego oderwałam i powiedziałam- za buziaka jeszcze doliczam 15 minut a może 20
I pobiegłam do łazienki na koszu na pranie leżały leżały i karteczka

,,Tak jakbyś się nie wyrobiła :*"
Wzięłam szybki prysznic i założyłam przygotowane ciuchy  zrobiłam kucyka i delikatny makijaż. Zeszłam na du. W kuchni czekało na mnie śniadanie, o jakie do miłe. Powiedziałam An na ucho że dziękuje za przygotowanie mi stroju. Po śniadaniu Louis podszedł os mnie dając mi przy tym buziaka.
-proszę jedna druga prezentu- podarował mik pudełko otworzyłam je a tam.... nie mogę znaleźć słów jakie piękny on jest. Pod naszyjnikiem znajdował się certyfikat że jest ze szczerego złota i ma brylanty.
-i jak cie się podoba?-spytał
-on jest... nie do opisania- powiedziałam i  rzuciłam się na jego szyję.
-no dość tych czułości teraz ja- powiedziała an i wręczyła mi następne pudełko. Bałam się co w nim jest po niej wszystkiego można się spodziewać.- otwórz
Zrobiłam to o co prosiła a tam co? iPhone nie na serio aż mi szczęka opadła.
-tak jakbyśmy się w sklepie zgubiły i znaleźć nie mogły.- zaśmiała się a ja rzuciłam jej się na szyje.
-no to teraz my- powiedziała siedząca obok mnie JA i wręczyłam mi pudełko. Boże co oni mają z tymi pudełkami. Otworzyłam je a tam kolczyki boskie kolczyki. Padłam a pod nim certyfikat że są ze złota wow no nieźle.
-dziękuję- powiedziałam z uśmiechem potem dała mi prezent para Malików co z tego że nie po ślubie ale ja i tak będę ich tak nazywać. Otworzyłam a tam kartka że mam za tydzień sesję u sławnego fotografa. Wow to się wszyscy postarali.
-dziękuje wam wszystkim-powiedziałam

Siedzieliśmy na kanapie a ja po raz setny powiedziałam:
-ale na prawdę nie musieliście
-ale chcieliśmy-teraz kolejka wypadła na Hazzę. Oglądaliśmy wiadomości i na ekranie pojawiło się moje zdjęcie przyjaźnie wyglądająca pani powiedziała:
-dziś są urodziny Emmy ale czy je świętuję? Nadal nie odnaleziono jej żywej ani martwej. Przechodnie mówią że jakby widzieli ją na mieście. Ale czy to prawda? Czy zobaczymy jej uśmiech?- po tej gadce aż do moich oczu napłynęły łuzy.
-nie płacz są twoje urodziny nie wolno ci płakać- powiedział Loui. Nagle zadzwonił dzwonek Loui popatrzył się na zegarek który wskazywał 12. Uśmiechną się i poszedł otworzyć. Na początku myślałam że to Liam i Niall ale nie to...
_______________________________________________________________
Jej przybywam z rozdziałem!!! No i jak wam  się podoba?  
Przepraszam ale wczoraj nie dałam rady bo miałam kuzyna który ma 5 lat i musiałam się nim zająć ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz