Wyszliśmy z auta i za rękę podeszliśmy do jakiegoś grubasa.
Przez wielkie „G”, który obejmował od tyłu jakiś plastik (chodzi o dziewczynę).
-i jak gotowy?- spytał a po moim ciele przeleciało stado
nieprzyjemnych ciarek.
-nawet się przygotowywać nie musiałem- Louis jest zazdrosny
bo też mnie przytulił ale on dodał causa w park.
-to… wy?- wybuchną śmiechem ale zdołał coś przez niego
powiedzieć- nie no Louis stać cie na więcej niż na jakąś przegraną laskę
-laska to ci będzie potrzebna żebyś chodził- wysyczałam
-no ja przynajmniej chodzę z dziewczyną a nie plastikiem-
powiedział na co ja wybuchłam śmiechem
-kierowcy do wozów!- powiedział przez megafon Niall a Louis
pocałował mnie w czoło i jak to kulturalny człowiek poczekał na przeciwnika.
Oni się ośliniali bo całowaniem to tego nazwać nie można.
-mam odruch wymiotny!- szepnęłam… nie jednak krzyczałam. Ale
podziałało odkleili się od siebie, Louis musi być zazdrosny!!! Chociaż nie mi
to nie przeszkadza. Pocałował raz, szybko ale idealnie. Poszli a ja poszłam do
Niall przytuliłam go na powitanie a jakaś zajebiście ładna dziewczyna wyszła po
między Loui a tym grubasem . Dała znak do startu i ich nie było. Co to za
emocję!!! Louis jak zwykle pierwszy! Zaraz jak wyszedł z auta dałam mu soczystego
buziaka w policzek. Na co się nieziemsko uśmiechną. Wizą co swoje i
pojechaliśmy do domu.
Leżeliśmy z Louisem na moim łóżku. On się bawił moimi włosami
a ja kreśliłam po jego brzuchu różne wzorki. Chyba mam pomysł na nagrodę od
mnie. Podciągnęłam się na rękach i
zaczęłam go całować. Przełożyłam nogę przez jego klatkę i zaczęłam się bawić
jego koszula na co się uśmiechną i nawet nie wiem kiedy ściągną moją…
***POV Anne***
Boźu… Boźu wczoraj ona nie chciała a teraz pieprzą się bez
opamiętania. Ja chce ten ołówek w ręce utrzymać.
-głośniej się nie da? !- nie wytrzymałam
-a chcesz?!- odpowiedział mi Louis
-nie!- krzyknęłam raz a podziałało. I nastała głucha cisza.
-dzięki!!!- przestrasz mnie głos Louisa
-a można wiedzieć za co?-spytałam
-zepsułaś tą jakże piękną chwile- odpowiedział
-no nie fochaj już spadam- powiedziałam i pokierowałam się do garderoby. Cholera zatrzasnęły się od środka. Idę od strony Em...
*** POV Emma***
Ubrałam koszule Loui a on zrobił kwaśną minkę.
-no co?- spytałam
-ona zaraz pojedzie- stwierdził. Do pokoju ktoś zapukał
-proszę- odpowiedziałam cicho
-ja tylko na chwile po bluzę bo zimno a mi drzwi nawaliły- powiedziała i pobiegła do garderoby a potem wróciła- to wy sobie nie przeszkadzajcie
-ok papa- powiedział Louis a ona wyszła rzucił się na mnie ale nic z tego o nie!
_______________________________________________________________
Boźu.... Boźu a ja dalej się śmieje i mi odwala. I dla tego taki debilny rozdział.
Stonka to wszystko przez ciebie -,-
To niech ci częściej odwala bo ten rozdział jest świetny
OdpowiedzUsuńTa.... najlepiej wszystko na Stonke zwalić... -,-
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :)
~Stonka~
Stonka ale to świenta prawda
UsuńNiesamowite,<3
OdpowiedzUsuń