28 lut 2014

34

Siedzieliśmy na kanapie i zastanawialiśmy co by tu zjeść. An cały dzień nie było.
-mam wielki wspaniałomyślny pomysł- powiedział szczęśliwy Harry- pizza
-ok kto idzie?-spytała JA
-ja mogę- powiedziałam i wyszłam a za sobą słyszałam słowa "dzięki bo nam się nie chciało". Ubrałam bluzę i vansy. Mój strój do wyjścia był gotowy.
-pójść z tobą?-w przedpokoju pojawił się Louis
-nie dam sobie radę. Pilnuj ich- dałam mu buziaka i poszłam. Szłam niestety ciemną nieoświetloną uliczką. Wyciągnęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz gdzie zobaczyłam uśmiechniętą mordkę Loui. Od razu byłam odważniejsza. Jedno mi nie pasowało samochód który stał pod naszym domem śledzi mnie i to na pewno nie jeden z moich przyjaciół. Przyspieszyłam krok a auto zwolniło i słyszałam dźwięk otwierania drzwi. Chciałam pobiec i zrobiłabym to gdyby nie fakt że ich było 3 a ja jedna.
Jeden z nich złapał mój nadgarstek i popchną na ścianę. Reszta z powrotem wsiadła do samochodu i odjechała. miałam coś powiedzieć zanim nie zobaczyłam jego twarzy. To był "ojciec Louisa"
-i znowu się spotykamy-powiedział z zadziornym uśmiechem.
-na pomoc!- krzyknęłam. Wow wydusiłam to z siebie ale zaraz tego pożałowałam dostałam od niego po twarzy.
-cicho-przeleciał ręką wzdłuż mojej tali a mi w oczach pojawiły się łuzy. Wszystko od nowa mi się przypomniało wszystko.
-puść ją- powiedziała... An.
-bo co mi zrobisz?-odwrócił się w jej stronę trzymając mnie za nadgarstek.- o przyjaciółeczka Louisa
-tak a teraz ją puść- powiedziała wymachując bronią.
-ta bo ty we mnie trafisz?-zadrwił a za nim a przede mną pojawił się Liam.
-ale ja nie spudłuję- powiedział a on automatycznie puścił moją dłoń podeszłam do An. Na dobra pobiegłam, i się w nią wtuliłam.- jeszcze jeden taki numer a nie przeżyjesz
Po słowach Liama poszliśmy do domu. Odprowadził nas pod same drzwi. Podziękowałyśmy mu. Pobiegłam do salonu i przytuliłam mocno Louisa płacząc.
-ci...ii  co się stało?-spytał
-zabije uduszę i powieszę za jaja!- krzyknęła wchodząc
-kogo?- Louis zwrócił się do niej
-Dan chciał powtórkę z rozrywki- opadła ciężko na fotel
-zabije uduszę i za jaja powieszę- powiedział Harry
-ej zabić da się tylko raz i to ja to zrobię!- kociła się z nim An   
-dobra przestańcie- powiedział Loui i wizą mnie na ręce ja jeszcze mocniej wtuliłam się w niego a po chwili znaleźliśmy się w łazience. Odkręcił wodę i kazał mi się umyć.
__________________________________________________________________
Hej!! Wiem rozdziału wczoraj nie było ale to dla tego że miałam imprezę. Teraz nogi spuchnięte leczę i śpiewam cały czas piosenki z niej.
Ten rozdział jest dla moich zajebistych kumpel, Królowych parkietu Anity i Olciaka ;* Kofam was

1 komentarz: