23 mar 2014

42

*** POV Anne***
-zaraz wracam przyniosę ci coś do zjedzenia- powiedziałam
-An ja nie chce nic jeść- szepnęła
-zaraz będę z JEDZENIEM. Nie będziesz mi tu głodować przez tego idiotę-po tych słowach wyszłam w zawrotnym tempie i szybko znalazłam się w kuchni. Wyciągnęłam ostry nuż i zaczęłam kroić owoce.W kuchni pojawił się Louis a ja powiedziałam:
 -wyjdź albo dostaniesz tym nożem prosto w serce. Może poczujesz to co Em-mówiłam brutalnej krojąc to co miałam na desce. 
 -wiesz, że ona się na mnie rzuciła tłumaczyłem ci- powiedział smutny- mam plan ale musisz mi pomóc -zapomnij żeby znowu przez ciebie płakała? Nie nie ma mowy-wsypałam wszystko do dwóch pucharków dodałam dużą ilość lodów a do tego najlepsze, bita śmietana polana czekoladą. Idealne na doła. 
-no błagam-już nie dużo mu brakuje a będzie klęczeć
-posucha mogę ale czy się zgodzę to inna sprawa - powiedziałam 
-a wienc...
***POV Em***
Leżałam na łózko i czekałam krótko mówiąc na cud. Nie ale na serio zaraz umrę z nudów. Drzwi się otworzyły a tam An z takim śniadaniem, że normalnie mniam. Jakbym mama widziała jak się zdrowo odżywiam to by padła. 
-najleprze na doła -zaśmiała się 
-no też tak myślę- minimalnie kącik moich ust podniósł sięmdo góry. 
-widzieliście to ona się minimalnie bo minimalnie uśmiechnęła- powiedział a ja od razu wybuchłam śmiechem
 -co ja bym bez ciebie zrobiła?- spytałam
-na pewno umarła byś z głodu, nudy-zaczęła wymieniać- zejdziemy na du?
-nie chce-odpowiedziałam 
-nie chce, czy się boje?-jak ona mnie dobrze zna 
-to drugie-przyznałam z kwaśną miną.
-no to jedziemy na zakupy. Nic tak nie poprawia humoru- uśmiechnęła się
-a nie możemy gdzieś pojechać za miasto?- spytałam 
-też może być. To się ubierz wygodnie i czekam w kabriolecie-i tyle ją widziałam. Powolnym krokiem weszłam do garderoby i wzięłam ubrania. Po cichu wyszłam i kierowałam się do łazienki oczywiście nic nigdy mi nie wychodzi i dosłownie 3 metry przed łazienką pojawił się Louis. Chciałam przejść ale kiedy ja robiłam krok w prawo on robił krok w prawo i tak na zmianę
-mogę przejść?- spytałam patrząc się na trampki
-możemy pogadać?-odpowiedział pytaniem na pytanie 
-nie mamy o czym- powiedziałam i zrobiłam 2 kroki w prawo przez co go wyminęłam i weszłam do łazienki. Puściłam wodę w wanie i zsunęłam się po ścianie płacząc. Ściągnęłam ubrania i weszłam do wany wzięłam szybką kąpiel. Ubrałam przygotowane ciuchy . Uczyłam się a następnie zrobiłam makijaż. Ubrałam trampki i zbiegłam na du. Weszłam do garażu i wzrokiem szukałam kabrioleta. Stał w końce, czerwony i piękny. Wsiadłam na miejsce pasażera i zapięłam pasy. Obróciłam głowę w stronę kierowcy, ale tam nie siedziała An, tam siedział Louis
-ups... Już nie rozróżniam marek.- i chciałam otworzyć drzwi ale nie mogłam, zaklinowały się. 
-wesz zamkniętych nie otworzysz-powiedział 
-Krzysztof Kolumb. Mogę autograf-rozglądałam się jak tu można wyjść bo dach zamkną. Własne dach. No i teraz która to ikonka. 
-zapnij pasy-powiedział
-nie bo zaraz wychodzę-powiedziałam nie wzruszona. 
-ok-siłą oparł mnie o fotel i zapną pasy. Odpalił silnik i ruszył.
 -wież, że to jet porwanie?-spytałam 
-rozmawiasz z specem od tych spraw-powiedział. Ja już się nie odzywałam. Obróciłam się w stronę szyby i skuliłam nogi pod brodę.

3 komentarze:

  1. Super :)
    ~Stonka~

    OdpowiedzUsuń
  2. NeXT Please !!!
    ~Ro

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział życzę weny Przepraszam ze z anonima ale nie chce mi sie zalogowac.

    OdpowiedzUsuń