-już wstałaś?-za drzwi pojawił się Louis w samych bokserkach
-yhy... Ale choć-zgodnie z moją prośbą wszedł z powrotem pod kołdrę i przywitał mnie soczystym buziakiem.
-kocham cie- powiedziałam
-ale ja bardziej-zaśmiał się.
-dziś jedziemy na imprezę a przed nią Niall przyjedzie z Abbi. Porwał ją i nie wie jak ją przyzwyczaić do tego świata
-i zgaduje, że nie ma bladego pojęcia o damskich ciuchach i zwala to na mnie i An?-przerwałam mu
-dokładnie-przytakną-spoko ale musi przyjechać 4 godziny przed imprezą-uprzedziłam
-spoko napisze do niego, a teraz...- położył rękę na moim biodrze
-a teraz idę wsiąść prysznic i coś zjeść- po mojej wypowiedzi mina mu zżędła.
-chwile-poprosił całując moją szyje. No nie powiem że jest z nim mi źle ale ja jestem głodna!!!
-nie kotek idę coś zjeść powiedziałam stanowczo. Wyrwałam się z jego objęć i pobiegłam do łazienki wzięłam szybki prysznic i owinęłam się ręcznikiem. Wyszłam z łazienki a tam nie kto inny jak Loui.
-co się tak przyglądasz?-spytałam
-a nic po prostu seksownie ci w ręczniku- powiedział przygryzając wargę
-no popatrz-uśmiechnęłam się a on objął mnie w tali
-skoro już jesteś w ręczniku to może... - nie dokończył ponieważ mu przerwałam
-to może pójdę się ubrać i zrobić nam śniadanie- powiedziałam i zwiałam do garderoby. Ubrałam strój na dziś i już mogłam zejść na du gdyby Louis nie przyszedł. Przyparł mnie do ściany i zaczął całować jak tylko przestał oderwałam się o niego i przeszłam na drugi koniec pokoju.
-ona ci się nie da tak łatwo- powiedziała An wchodząc do pomieszczenia
-no to się rozczarujesz . Jak chcesz śniadanie to radze ci pomóc.-zeszłam na du a on za mną.
-co robimy na śniadanie?-spytał
-nie wiem a co chcesz?-spytałam
-a co ty na jajecznice?-popatrzył obejmując mnie od tyłu. Szczerze to żałuje, że kazałam mu pomagać bo tylko przeszkadzał. Kiedy ja ciężko pracowałam on przytulał mnie albo prawie się nie skaleczył. Na szczęście nie ma ran. Zjedliśmy śniadanie a potem wszystko wrzuciliśmy do zmywarki. Louis jak to Louis zaczął przytulać mnie od tyłu i składać pocałunki na całej szyi.
-jakiś ty niewyżyty seksualnie- powiedziała An a ja wybuchłam śmiechem.
-nie dziw się jak mam taką partnerkę do niego- powiedział z zadziornym uśmiechem
-ta, ta a wiecie, że Niall z Ab już przyjechali są w salonie. -powiedział a my ruszyliśmy w tamtą stronę. Zobaczyłam przestraszoną dziewczynę i Nialla.
-hej-przywitałam się a zaraz po mnie Louis i Niall
-pomóżcie błagam, wiem miały być 4 godziny przed ale ja już nie wiem co mam robić-błagał a ja spojrzałam na dziewczynę która miała rany na rękach od sznurów. Trochę roztargane włosy i totalnie brudne i również potargane ubranie.
-i bardzo dobrze wy sobie pogadajcie a my ja zabieramy- powiedziałam
-ma jakieś ubrania oprócz tych na sobie?-spytał An
-nie- odpowiedział krótko
-jej, no to na zakupy czas- krzyknęła radośnie
-chcesz moją kartę kredytową-pytał jakby to było oczywiste. Przecież przy An jedna nie wystarczy.
-a jak myślisz?-popatrzyła się na niego jak na głupka on wręczył jej kartę a tam na wskaźniku ile ma kasy tyle zer, że ja pierdziele.
-to będziemy za rok. Choć przebierzemy cie i doprowadzimy do stanu codziennego
-Niall a ty się szykuj jak my ci wykład zrobimy tak umrzesz z głodu, ty żarłoku- powiedziałam
-nie błagam ale żelki dacie?- spytał z miną szczeniaka
-nie- powiedziałam stanowczo. Wyszłyśmy na górę i dałam jej moje ciuchy. Jakie to szczęście że mamy ten sam rozmiar. An zaprowadziła ją do łazienki a ja za ten czas poszłam przygotować rzeczy do makijażu włosy zostawimy jej rozpuszczone. Po godzinie była gotowa. Zbiegłyśmy na du i powędrowałyśmy do salonu.
-to my na zakupy spadamy-powiedział An
-ok- powiedzieli równo
-a popatrzycie na nas czy będziecie się gapić w facetów latających za piłką- na moje słowa odwrócili się a Niallowi szczeka opadła.
-wow-powiedział
-no dobra to my spadamy.-weszliśmy do garażu i wybraliśmy kabriolet. Oczywiście dach otworzyła An. Wędrówka po sklepach zajęła nam 4 godziny. Po powrocie do domu zwaliliśmy na chłopaków spakowani trep do bagażniku Nialla. Same zajęłyśmy się naszym wyglądem. Gdy robiłam wszystkim paznokcie dowiedziałam się, że Abby świetnie gra na gitarze, uwielbia zwierzęta a do tego jej rodzice są okrutni. Ojciec pije a matka jest pracoholiczką. Czyli bardzo dobrze że Ni ją porwał. Po 2 godzinach An i Ab były gotowe. Po godzinie i moje były gotowe. Przebrałyśmy się i jak zwykle ja wszystkich malowałam An uczesała. Jak stanęłyśmy w trójkę przed lustrem to zakochać się można. Ab z brzydkiego kaczątka zmieniła się w łabędzia.
-gotowe?-spytał stojący tyłem Louis
-nom-dałam mu buziaka w policzek a gdy mnie zobaczył zamurowało go
-co chwile mnie zawakujesz-powiedział przytulając mnie.
-Wow-powiedział wchodzący Niall. Aż go cofnęło.
-dobra jedziemy-rozkazała An.(strój An)
___________________________________________________
Jestem :* Długi się trafił ;* mam dla was zwiastun. Mam nadzieje że się podoba :* Przepraszam za błędy starałam się by ich nie było.
No nareszcie rozdział!!!
OdpowiedzUsuń~Stonka~