9 kwi 2014

48

Rano wstałam cała obolała nikogo nie było a zegar wiszący na ścianie wskazywał 5. Krótko spałam. Nagle drzwi się otworzyły a za nich wyłonił się Nathan. 
-wstawaj jedziemy- powiedział a ja wstałam i wszywałam za nim. Szłam z odległością 2 metrów. Otworzył drzwi do auta a ja weszłam. Strasznie się denerwowałam. Gdy dojechaliśmy nikogo nie było oprócz Louisa i samochodu. 
-gdzie jest siostra?-spytał a Louis kiwną głową dając znak że jest za nami i śmieje się z An. - Kat choć!
-najpierw oddaj im Em!-czy ona stała za nami?
-ok!- odkrzykną a ja poszłam do Louisa mocno go przytulając. Gdy ona to zobaczyła podeszła do brata a on ją przytulił
-boże jak ja się o ciebie bałem-szepną mi do ucha 
-kocham cie-też szepnęłam
-jedziemy do domu?-spytał 
-nom-odpowiedziałam. Wsiedliśmy do auta a tam na tylnym siedzeniu siedziała Eleanor. Popatrzyłam się pytającym wzrokiem na Louisa
-wytłumaczę ci w domu- powiedział a ja zaczęłam przewidywać scenariusze. Czy ja zawsze muszę mieć pod górkę? Kiedy dojechaliśmy do domu wysiadłam z auta i pobiegłam do pokoju wzięłam parę rzeczy (http://www.polyvore.com/cgi/set?id=118758443&.locale=pl coś mi się zepsuło -,-) z garderoby i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i oprowadziłam się do normalnego stanu wróciłam do pokoju a tam na łóżku siedział Louis. Poklepał swoje kolana żebym usiadła ale zignorowałam to i położyłam się na łóżku. 
-jesteś zła?-spytał
-ja? Nie w ogule-powiedziałam z ironią 
-Em proszę cie- przybliżył się do mnie
-o co? Myślisz że nie wiem co ona ci zrobiła? To się mylisz An wszystko mi opowiedziała- obróciłam głowę w jego stronę 
-jutro ma się z tond wynieś-oznajmił
-ta a ile tu siedzi. Niech zgadnę pojawiła się w tedy kiedy wróciliście beze mnie do domu- powiedziałam a on spuścił głowę-tak też myślałam
-Em nie chce się teraz kłócić- prosił- przez całe dnie bałem się o ciebie. Wież jakie to było piekło
-no ok-zgodziła się ale tylko dlatego, że mam plan jak ją szybciej wykurzyć. -idziemy na du? 
-no choć- wizą mnie za rękę i zeszliśmy na dół. Usiadł na kanapie a ja na jego kolanach wtulając się w jego tors. Tak mi tego brakowało. 
-Em jadłaś coś?-spytała An a ja popatrzyłam na nią 
-no nie- odpowiedziałam
-zaraz ci coś przyniosę-uśmiechnęła się. Po chwili An wróciła z kanapkami. Zjadłam je a w salonie pojawiła się Eleanor siadając na fotelu. Mój uścisk wzmocnił się na jego klatce. 
-musimy pojechać na zakupy- powiedziała An -no ba na takie długie. Musimy sobie pogadać-zaśmiałam się. Louis zaczął gładzić moje plecy i oparł policzek mój czubek głowy. 
-jak ja tęskniłam za waszymi czułościami i przekomarzaniami-powiedziała. Wiedziałam że ona też próbuje w ten sam sposób pozbyć się Eleanor. Uśmiechnęłam się i razem ze wszystkimi poczułam spaleniznę. An wybiegła z pokój dalej gotować obiad. My pochłonęliśmy się w oglądanie telewizji. 
-schudłaś- szepną mi do ucha
-bo?-popatrzyłam się na niego 
-letka jesteś- puścił mi oczko
-a czyli w wcześniej byłam gruba?-spytałam 
-nie tylko...- nie dokończył bo zaczęłam go łaskotać. Nie stent Loui to miszcz łaskotek i po chwili siedział na mnie okrakiem gilgocząc. Ja niewytrzymująca ze śmiechu błagałam żeby przestał.
-Louis przestań ją torturować ino mi pomóż-powiedział Harry. Louis puścił mnie dając buziaka prosto w usta. 
-kocham cie Harry- krzyknęłam za nimi
-ej...-za framugi wyłoniła się główka Loui 
-ale ciebie bardziej-puściłam mu buziaka. On udawał że próbuje go złapać. Gdy skończył zrobi to samo i poszedł. 
-widzę że nie chcecie mnie tu. Nie obchodzi mnie to-Eleanor nareszcie się odezwała
-i?? Mam się z tego powodu zabić?-spytałam 
-nie ale jak ci Louis zniknie w nocy i przyjdziesz do mnie to nie po to żeby spać- czy tylko mi po jej słowach krew się zagotowała. Wyszłam na taras żeby opanować nerwy ale już nie mogłam najchętniej zabiłabym ją. Eleanor wyszła za mną
-odejdź bo nie ręczę za siebie-powiedziałam przez zaciśnięte zęby
-bo co mi zrobisz?- popchnęła mnie prosto na basen do którego wpadłam. Jest jeden problem. Ja nie umiem pływać!
***POV Louis***
Harry położył pudło z częściami na podłogę i to samo ja zrobiłem. 
-to wszystko-jak te słowa z jego buźki pięknie brzmią 
-to ja wracam do Em- powiedziałem szczęśliwy
-Louis nie spieprz tego a możesz do póki Eleanor tu jest-powiedział z pokazanym palcem na mnie
-wiem stary jutro ma się wynieś- uspokoiłem go i wyszyłem. Uśmiechnięty weszłam do salonu ale uśmiech znikną z mojej twarzy gdy zobaczyłem jak El wrzuca moją Em do basenu szybko pobiegłem nam i wskoczyłem za nią. W ziołem jej ciało już prawie z podłogi i wynurzyłem się, wzeszedłem z nią z basenu. Mojak księżniczka zaczęła kaszleć i miała nie równomierny oddech. 
-pojebało cie! Chcesz ją zabić?!- wściekłem się. Zaniosłem ją Do jej pokoju i dokładnie przykryłem kołdrą. Cała trzęsła się z zimna. Potem An przyniosła koc i przykryła ją. Musiała się dowiedzieć co się stało. 
-ja z nią zostanę a ty się przebież. Eleanor nie masz co się przejmować Harry ją spławił-powiedziała a ja przytaknąłem. W ziołem ciuchy z szafy i umyłem się. Wróciłem do mojego słoneczka i zmieniłem An. Już nie wyglądała jak śmierć nabrała trochę kolorów. Położyłem się obok niej i mocno przytuliłem próbując ją bardziej rozgrzać. Po 15 minutach An wróciła z termosem i położyła jej na nogach. Jak jutro nie będzie chora to cud.
____________________________________
Hej miśki!!! Jeszcze 4 rozdziały ;( więc się sprężajcie jak ktoś jeszcze nie zagłosował ;*

1 komentarz:

  1. Cześć,rozdział świetny . Szkoda że zostaly juz tylko 4 rozdzialy :( Mam nadzieje ze masz już fajnie zakonczenie :) ale z tej Eleanor świnia jak mogla popchnac Em do basenu ...a tak w ogole to kiedy nastepny bo nie moge się doczekac . Dopiero cztery dni temu znalazlam twojego bloga ale jest swietny i przeczytalam juz wszystkie rozdzialy .

    OdpowiedzUsuń