Ciemny las i ja biegnąca
przez niego. Z policzka kapała mi krew po spotkaniu z gałęzią a moje
ubrania były całe brudne i podarte. Wbiegam na drogę uprzednio patrząc
czy ktoś idzie za mną. Nikt... Zwolniłam i szłam jak mi się wydawało w
dobrym kierunku. Spojrzałam w tył i zanim wróciłam do poprzedniej
pozycji wpadłam na kogoś. Podniosłam głowę do góry a tam Eleanor.
- twój
koniec nadszedł - powiedziała wbijając mi nuż do brzucha.
-Em, Em
skarbie obuć się-głos Loui wybudzi mnie z koszmaru. Przyłożył dłoń do
mojego czoła -ty cała płoniesz
-Louis dziwnie się czuje- pociągałam nosem
-jesteś chora skarbie-pocałował moje czoło-zaraz ci coś przyniosę.
Było
mi niesamowicie zimno. Za zimno. A oczy nieźle mnie piekły. Wszystkie
mięśnie miałam obolałe. Po 10 minutach Louis wrócił z sokiem, tabletkami
i zwilżonym ręcznikiem. Podał mi tabletki i szklankę. Ja nie pytając o
nic wszystko połknęłam i wróciłam do leżenia. Położył mi delikatnie
okład i wrócił do leżenia obok mnie.
-zarażę cie-szeptałam
-wole żebym to
ja był chory a ty zdrowa. Ale ładnie ci z czerwonym nosem- pocałował
czubek nosa
-spróbuj zasnąć
-postaram się- przytuliłam się do niego choć
wymagało to dużego wysiłku fizycznego.-kocham cie
-ja ciebie też-
odłożył ręcznik na podłogę.
Rano obudziłam się wcześnie ponieważ mój
kaszel nie dawał mi spokoju.
-już lepiej?-spytał gdy mój "budzik" przestał mnie męczyć
-tak przepraszam że cie obudziłam- powiedziałam z
ogromną chrypą
-nie ma za co przepraszać zaraz An pójdzie po lekarza to ci receptę przepisze na leki- uśmiechną się słabo. Wstał i wyszedł ja
postanowiłam otuli się bardziej gdyż było mi bardzo zimno. Niestety.
Nie zauważyłam a zasnęłam.
***POV Louis***
Zbiegłem na du i trafiłem
wprost na An .
-mam prośbę zaopiekujesz się Em ja pojadę po doktora?-
spytałem
-oczywiście a nie lepiej jak ja pojadę a ty zostaniesz?-już
chwytała trampki-ok. To idę zrobię jej herbatę -i weszłam do kuchni.
Zrobiłem najlepszą cherbatę świata i do tego w ziołem termometr żeby
sprawdzić czy ma gorączkę. Wszedłem na górę a ona smacznie spała. Uśmiechnąłem się pod nosem i położyłem wszystko na stoliku nocnym.
Powoli kierowałem się do wyjścia ale się wybudziła.
-Louis czekaj-
powiedziała z ogromną chrypą. Obróciłem się na pięcie i podeszłe do
niej. Usiadłem tuż obok niej.
-sprawdź gorączkę-podałem jej termometr. Po
chwili wydał charakterystyczny dźwięk. Wyciągnęła go i podała mi-37.8
-to nawet dobrze-słabo się uśmiechnęła. Podałem jej herbatę a ona ją
prawie wypiła. Lekarz przyjechał po 15 minutach i dokładnie zbadał Em
-będzie zdrowa tu jest recepta- podał mi papierek- musi to jeść
i dużo odpoczywać, i za tydzień dojdzie do sienie.
***POV Emma***
Tak jak
doktor mówił tak się stało. Po tygodniu wyszłam z łóżka ubrałam się w
świeże ciuchy a po mnie nie było widać że jestem chora. Zbiegłam na du i
zrobiłam śniadanie. Jakoś dziwnie cicho było wiem tyle że dziewczyny
były na próbie. A reszta? No o to jest pytanie. Wyciągnęłam telefon i
napisałam do An
10. 25
Do: An :)
Gdzie jesteście
10.25
Od: An :)
Na akcji
zaraz będziemy
Po tym SMS zaczęłam się martwić. Zjadłam mój pierwszy posiłek, ogarnęłam dom a ich dalej nie było. Wreszcie o 15 się zjawili ale to co
zobaczyłam. Wolałabym tego nie widzieć.
____________________________
MOŻE jutro następny. ;*
A jak wam się podoba ;) Już pisze na brudno nowie opowiadanie i dalej nie mam głównego bohatera. Głosować! A jak macie jakąś ładną modelkę która nadawała by się do głównej roli to proszę wysyłać imię i nazwisko w komentarzu
Rozdzial swietny....a co do aktorki to moze Selena Gomez lub Nina Nesbitt ;)
OdpowiedzUsuńDół*
OdpowiedzUsuńProszę cię, pisz dół, a nie jakiś du.
Rozdział booooski <3 Emm może chciałabyś żebym wykonała dla ciebie zwiastun lub może chcesz zapisać się na staż http://kolorowe-zwiastuny.blogspot.com/ Przepraszam za spam ale nie zauważyłam tutaj nigdzie zakładki spamownik czy coś :D
OdpowiedzUsuń