2 sty 2014

12

Po powrocie do domu Louis zarządził  imprezę. Pobiegłam na górę poprosić An by mi coś przygotowała a ja muszę coś zjeść tak wróciłam do mojego starego trybu życia cały czas głodna. Po zjedzeniu kanapek wbiegłam na górę i od razu moje nogi skierowały mnie do garderoby. An już się czesała wzięłam przygotowane przez nią ciuchy i weszłam za parawan. Dopiero gdy na mnie leżały ciuchy mogłam zobaczyć co wybrała. Uśmiechnęłam się do siebie gdy przeglądałam się w lustrze.
-pożyczyłam spodni- poinformowała mnie An a ja zlustrowałam. Oczywiście się wyszczerzyłam.-co ty taka uśmiechnięta
-bo zaczynam nowy rozdział w moim życiu- wytłumaczyłam
-pot tytułem?-nie przestawała
-nareszcie jest dobrze- zawiązałam gumkę na warkoczu którym właśnie zrobiłam (na zdjęciu w stylizacji) Zrobiłam makijaż i byłam gotowa.
-zrobisz mi makijaż?-spytała
-no ba-usiadła na kżeśle a ja zaczęłam ją malować.
-uczyłaś się w tym kierunku? Bo na pewno nie masz to od tak- powiedziała
-wiesz zawsze miałam do tego smykałkę ale tak uczyłam się niestety jak zaczęłam 2 rok to mnie porwano i tylko teorie opanowałam- posmutniałam bo wiele ludzi nie chce wracać do szkoły bo nauka a mnie cieszył każdy dzień w szkole no może nie każdy ale większość tak.
-nie przejmuj się masz królika doświadczalnego o imieniu An- uśmiechnęła się resztę przemilczałyśmy.
 ***POV Anne***
Tańczyłam z chłopakami bo Em pobiegła gdzieś z krzykiem ,,Max". Moja mina była w stylu WTF ale ok.
-chodcie przedstawie wam kogoś- pociągnęła mnie an za rękę.- to jest Max, Max to jest An, Louis,
Harry, Zayn, JA, Car- zamarłam przede mną stał mój brat rzuciłam się na niego i przytuliłam co odwzajemnił
-stęskniłam się za tobą braciszku- powiedziałam na co wszyscy oprócz niego mieli mnę mówiąca tylko "o co chodzi".
-czy ja się przesłyszałam?- spytała Em   
-nie-odpowiedzieliśmy równo
-oo- tylko tyle się dało jej powiedzieć.

Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o drużynowych rzeczach. Em wyszła do łazienki jakieś 15 minut temu. Zaczynamy się martwić. Poszłam do łazienki ale jej tam nie było przestraszyłam się w szybkim tempie byłam już przy naszej loży.
-co się stało?-spytał Loui
-Em nie ma w łazience znalazłam jej torebkę- pokazałam na przedmiot. Podeszła do nas ta szmata Rihanna.
-dziś do domu wrócę sama- zwróciła się do mojego brata a ja ja przedrzeźniałam na co mna się na mnie popatrzyła. Louis się zaśmiał
-co co ja robię?- spytałam a ona odeszła. Max najwyraźniej się nad czymś zastanawiał.- coś się stało?
-zawsze z nią jeździłem nigdy nie jechała sama-tu zrobił duszą płazę - chyba że ona ją porwała
-wiesz gdzie mieszka?- spytał głupio Louis
-jedziemy- wstaliśmy i wyszliśmy po około 10 minutach byliśmy na miejscu. Wyszliśmy z auta a oni razem z po obijaną Em z willi choć ona nie była większa od naszej.
-czego chcesz za nią- spytał groźnie Loui
-jest mi potrzebna- zwrócił się do Louisa a potem do Maxa- nie masz tu czego szukać
-pytam się czego za nią chcesz?-sypała bardzo zdenerwowany
-mam propozycje ja za nią będę ci bardziej potrzebna mogę ci podrasować wozy- nagle wypaliłam wszyscy byli zdziwieni.
_________________________________________________________________________________
I jak? Zaskoczyłam was tym Maxem i porwaniem? Mam nadzieje że tak bo jak nie to to opowiadanie będzie mega nudne ;)  Jak tam po sylwestrze chwalić się ;*    

1 komentarz: