15 sty 2014

19

Zeszłam po schodach i usłyszałam gwizdy obróciłam się teatralnie wokół własnej osi i zaczęłam się śmiać.
-jedziemy?-spytałam a oni pokiwali głową
-to już zbierać laski i jedziemy- powiedziałam. Już przekraczałam próg ale się powstrzymałam- z kim jadę?
-ze mną- powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Loui. Już miałam zadać następne pytanie ale mnie uprzedził- mustangiem
-czyli?-spytałam po krótkiej chwili zastanowienia. On przewrócił oczami i poszedł z nią do garażu. Siedzieliśmy sobie na przednich siedzeniach w samochodzie i panowała niezręczna cisza. Jak ja jej nie nawiedzę. Na szczęście brunet ją przerwał.
-no ile można się ubierać?
-z doświadczenia wiem że długo- stwierdziłam. Po patrzyłam się na niego a on dokładnie mnie lustrował. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam:
-aż taka interesująca jestem?
-można tak powiedzieć- przygryzł dolną wargę.
-Loui błagam bo normalnie zaraz się zarumienię- błagałam a on niebezpiecznie się przybliżył. Po chwili pocałował mnie delikatnie ale jednocześnie namiętnie. Niestety ktoś musiał nam przerwać tą piękną chwilę i wszedł do garaży na co momentalnie odsunęliśmy się od siebie. Potem do samochodu weszła An z wielkim krzykiem 
-co wy tak cicho jakby wam mordki ktoś zakleił ?!
-bo mam się tematy skończyły-wyjaśnił i pojechaliśmy w ciszy na tą imprezę. Starałam się nie patrzyć na niego. I wiecie co? Udało się! No właśnie mnie się udało a jemy nie bo co chwila zerkał na mnie. W końcu An nie wytrzymała i powiedziała
-Louis skup się na drodze bo ja chce żyć! A jak ci się Em podoba to masz caaaały wieczór i pól nocy.
Po tych słowach od razu skupił się na drodze.
-no  i jesteśmy- powiedział gdy dojechaliśmy już na miejsce

Po wejściu od razu słyszałam tak głośną muzykę że aż mnie głowa bolała. Poszłam do baru i od razu coś zamówiłam oczywiście coś mocniejszego. Obróciłam się w stronę tańczących ludzi i zobaczyłam przystojniaka dobra jedno wielkie ciacho. Poszłam w jego stronę na parkiet a tam tańczyła z nim jakaś dziewczyna o nie nie odpuszczę. Powiedziałam szybkie "odbijany" i zaczęłam z nim tańczyć. Po chwili już było widać że go pociągam ale się rozczaruję. Heuheu... tak jestem wredna. Prze nami nie wiem z kąt pojawił się Louis. Walną go tak że biedaczek spadł z gadką "Ona jest moja."
-znowu!!!Tak to ja nawet za rok faceta nie znajdę!!! Ch...- krzyknęłam ale nie dane mi było dołączyć bo mie pocałował ale nie tak jak wcześniej bardziej namiętnie. Czemu my oddychamy?! Czy my musimy to przerwać? Niestety tak.
-nie szukaj jak masz pod nosem. A raczej obok siebie- szepną wprost do mojego ucha. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. W tych warunkach nie da się myśleć pociągnęłam go do wyjścia. Wszyscy się na nas gapili jakbyśmy się mieli zaraz pieprzyć. Ugh... Wyszliśmy za budynek i zostawiłam go opartego o ścianę a sama zaczęłam kręcić kółka.
-po co mnie tu przyprowadziłaś?-spytał
-bo tam nie da się myśleć- stwierdzeniem- na serio to powiedziałeś?
___________________________________________________________________________________
I co? Fajny? Zaskoczyłam? Ok nie przynudzam proszę o komentarze i tyle. Papa        

5 komentarzy:

  1. Mówiłam ci że masz talent? Jak nie to mówię!!! Czekam z niecierpliwością na następny i mam pytanie:
    Czemu w tum momencie?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prosze pisz troche dłuższe rozdziały bo takie krótkie to czytam w 5 min. I dawaj next jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedronka ale cie ten lud wielbi ;)
    ~Stonka~

    OdpowiedzUsuń