W domu miałam mękę. Kiedy usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor a nagle po mnie przyszli wszyscy. Patrzyli się na mnie jakbym nie wiem co zrobiła.
-no wyduście to z siebie-już nie wytrzymałam
-od kiedy jesteście razem? Kiedy zamierzaliście nam o tym powiedzieć? Wy tak na serio? Jak to było że wyznaczalne sobie miłość?- An zalała mnie fają pytań. Przetwarzałam to w głowie i próbowałam na wszystko odpowiedzieć
-od ostatniej imprezy, dziś albo jutro, tak, tak jakoś wyszło- no i wszystko na jednym wdechu.
-dogadujecie się?- spytała JA
-myślę że tak wierz nie da się tego ocenić po tygodniu- uśmiechnełam się- A teraz ja mam do was jedno pytanie... Jak to było że ta cała Eleanor?
-na początku wyglądała na szczęśliwą wielce zakochaną a potem liczyły się tylko zakupy. A do tego dodać to że ona go zdradziła i powiedziała że jej się on znudził- powiedział Harry
I tak miną mi cały tydzień. Nareszcie doczekałam się tego dnia kiedy MÓJ Loui. Odstawiłyśmy go na kanapę i poszłam zrobić naleśniki bo mój biedak jest głodny. Po 30 minutach wróciłam z naleśnikami i sokiem pomarańczowym. Położyłam mu to wszystko na stole i usiadłam obok niego.
-tęskniłam- powiedziałam cicho
-ja też- mówił z pełną buzią już był cały brudny szczerze nie dziwie się jeść lewą ręką. Współczuje obleciałam po chusteczki i wytarłam mu buźkę po czym pocałowałam. Na co się uśmiechną.- schudłaś
-nom ale nie bój się zgrubne An na mnie krzyczy- zrobiłam grymas na twarzy na co się zaśmiał.
-i bardzo dobrze- przynajmniej on powinien stać po mojej stronie. W salonie pojawiła się An ubrana do ćwiczeń
-cóż gołąbeczki czas się rozstać Em na górę przebrać się i trening- zaśmiała się i siadła na fotelu. Poszłam na górę uprzednio całując Loui w buźkę. Ubrałam zestaw do ćwiczeń i związałam włosy w koka. Po paru minutach byłyśmy w siłowni. Ubrałam An rękawice i zaczęła walić w worek. Źle. Źle! Źle!!! Wlałam ją w głowę.
-co?!- spytała zaszokowana
-ręka która nie zadajesz ciosów ma być w górze bo inaczej jak ktoś cię pierdzielenie to nie wstaniesz-stwierdziłam. Jeszcze chwilę powaliła sobie i nadeszła moja kolej. Waliłam najmocniej jak umiałam.
-wow będę uważać bo jak cię wkurzę to tylko raz- nagle pojawił się ni z tond ni z owąt Loui
-zaraz oberwiesz jak w tej chili nie pojawisz mi się w uszku- dalej waliłam w ten worek.
-ale ja tak nie potrafię- zrobił słodkie oczka
-jak skończę to przyjdę ok?- spytałam
-no dobra- powiedział już wesoły i pobiegł na górę po chwili było słychać jego krzyk świadczący o przybyciu do swojego pokoju
-słychać że pokój mu się podoba- powiedziała śmiesznym tonem An
-no ba- zaśmiałam się i wróciłam do ćwiczeń.
_________________________________________________________________________
Wiem krótko ale nie mam czasu muszę jakoś sobie podwyższyć średnią na koniec półrocza ;(
A więc następny rozdział dłuższy dużo dłuży ;)
Serdecznie zapraszam do nowo założonej recenzalni "Kolorowe recenzje"! Zapraszam do zgłoszenia swojego bloga do naszej recenzalni. Poznasz recenzję swojego bloga i dowiesz się, co jest idealne, a co musisz jeszcze poprawić.
OdpowiedzUsuńhttp://kolorowe-recenzje.blogspot.com/
Poszukuję kogoś do współpracy, na mojej podstronie i w aktualnościach znajduje się kontakt do mnie. Przyjmę każdego na okres próbny, a później zobaczymy co będzie dalej. :)
Współczuję wiem co to znaczy zakówac :( A rozdział zaje***ty:DDD<333!!!
OdpowiedzUsuń