27 sty 2014

25


Na kanapie siedziały dwie dziewczyny i na oko 40 letnia kobieta. Gdy dziewczyn zobaczyły Mojego Louisa to rzuciły się na jego ramiona.

-ej bo ja chce przywieź do domu żywego Louisa a nie martwego- powiedziała An na co dziewczyny się od niego odsunęły- tak lepiej

-więc mamo siostry to jest Emma a An już znacie- powiedział

-cześć jestem Lottie a to jest Fizzy- powiedziała blondynka

-cześć mów mi Em- uśmiechnęłam się

-cześć jestem Jach miło mi cię poznać- powiedziała najprawdopodobniej mama Loui

-dzień dobry mi też miło panią poznać- uśmiech nie schodzi z moją

-jaką panią jestem Jach- zaśmiała się

-jedziemy?!- spytała Lottie

-nom gdzie masz walizki?- Loui zaczął się rozglądać

-ty masz problemy ze wzrokiem są za tobą- powiedziała blondynka (ał. Blondynka haha ;) nie ona jest mądra)- ale ja je wezmę bo tobie nie wolno dźwigać.

-czy wy wszyscy musicie się o mnie martwić!- krzykną

-one się tylko o ciebie troszczą zresztą możesz zostać tu jak tylko przyjadę to będziesz błagać An żeby po ciebie przyjechała- zaśmiała się mama Louisa

-z chęcią z chęcią tylko niech się na asfalcie położy- wybuchła śmiechem  a zaraz po tym wszyscy oprócz Loui  

-ta bardzo śmieszne- zmrużył oczy

-jedziemy!?!- krzyknęła Lottie

-no do wozu się pakuj- powiedział Loui a radosna dziewczyna dała mamie buziaka krzyknęła ‘’jak mi pozwolą to nie wrócę do tego domu wariatów. Tak chodzi mi tu o waz drogie siostry’’ i poszła ubrać buty.

-i to ja jestem nie normalny- stwierdził Louis- pa mamo widzimy się za 5 dni

-pa i macie uważać po drodze- powiedziała i przytuliła Loui to samo uczyniła ze mną i An. Szybko ubraliśmy się i poszliśmy do samochodu. Całą drogę przegadaliśmy. Bliżej poznałam siostrę Louisa i stwierdzam że to bardzo miła i mądra dziewczyna. Nerwy dopiero opadły mi w domu. Zostawiliśmy walizki Lottie w przedpokoju bo Hazza obiecał że je wyniesie. Zrobiliśmy wszyscy obiad. Po zjedzeni stwierdzam że nawet dobry nam wyszedł ale kuchnia to strasznie wygląda.

-kto sprząta?- spytała An a wszyscy popatrzyli na nią- zjeść to wszyscy potrafią a sprzątać to nikt!!

-pomogę ci- zaoferowałam się

-o nie dzisiaj panowie sprzątają- zaśmiała się- dziewczyny robimy to co oni zwykle na kanapę już i oglądamy yyyy… pomysły?

-szkoła uczuć!!!- zaproponowała Car

-nie błagam my nawet z kuchni to będziemy słyszeć a tego nie nawiedzimy- powiedział Harry

-ja też tego nie lubię ale dal ciebie wszystko Harry- powiedziała z złowieszczym uśmiechem An. Siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy sobie nasz film An ciągle komentowała to w stylu ,, po co ja się na to zgodziłam” albo ,,myślałam że jestem głupia ale ten film to głupszy”. Chłopcy weszli do salonu z krzykiem:

-koniec!!!

-no to teraz oglądamy- powiedziała An

-wymasujecie nam plecy?- spytał Harry z piękną buźką

-a mi kto masował ?!- spytała An

-no błagam- Harry udawał że płaczę

-ja cie wymasuje- powiedziała JA 

-a ja ciebie- powiedziała Car do Zayna

-a mnie wymasujesz?- szepną wprost do mojego ucha Louis

-jak będziesz grzeczny- zaśmiałam się

-będę- pozwiedzał przekonywująco. No i obietnicy dotrzymała był grzeczny i wieczorem go wymasowałam ale nic więcej.

Iii? Podoba się? Jak tam poniedziałek bo dla mnie jest do bani L. W sobotę zaczynam ferie. Więc rozdziały MOŻE będę codziennie ;* Ferie jak to pięknie brzmi. Ostatnio pogorszyliście się z komentarzami ;( dlatego:



5 Komentarzy następny rozdział



       Powodzenia ;*

3 komentarze: