15 lut 2014

31

Wstałam o 12 i szczerze leżałabym jeszcze gdyby nie telefon i wiadomość od JA że wróci koło dwudziestej. Zwlekłam się z łóżka i obiełam kierunek "garderoba". Wybrałam zestaw na dziś i uczesałam warkocza na bok. Zrobiłam delikatny makijaż z mocnymi czerwonymi ustami i zbiegłam na du. W kuchni siedział Loui gdy mnie zauważył uśmiechną się a ja mu posłałam buziaka w powietrzu.
-JA pisała mi że dziś wróci koło 20- uśmiechnęłam się
-a reszta pojechała po części. I też tak jakoś wrócą- powiedział a moja mina wykształciła podkuwkę odwrócona w duł.-co jest nie cieszysz się że będziemy sami?
-cieszę się ale z An miałam pójść do studia bo chciałam sobie zrobić tatuaż- wytłumaczyłam
-dlaczego nie ze mną?-podniósł jedną brew do góry.
-bo się będziesz śmiać- wystawiłam mu język
-ej no! Nie idziesz ze mną i koniec- wstał i dał mi buziaka. Fajnie wyglądał z szminką na ustach. Szybko ją starł a ja wsiadłam do auta.

Wyszłam ze studia naprawdę zadowolona chociaż nieźle bolało. Tatuaż jest  świetny. Louis jest ze mnie dumny i sam sobie zrobił tylko że na brzuchu, ja nie jestem taka odważna i zostałam przy nadgarstku. Ma na brzuchu znak nieskończoności i pierwszą literę mojego imienia. Oooo Kocham go! 

Wieczorem robiłam nam kalocie. Stałam przed blatem i łaskawie czekałam aż ta cholerna woda się zagotuje. Niespodziewanie do kuchni wszedł Louis obrócił mnie w swoją stronę i zaczął całować. Położył mnie n a blacie i staną po między nogami.
-co ty kombinujesz?-spytałam
-pragnę cię- szepną wprost do mojego ucha a w oczach miałam TAMTEN wieczór.Szybko zeskoczyłam z blatu i wyłączyłam wodę- o co ci chodzi?!
-Louis ja nie mogę- szepnęłam. Nie lubię kiedy krzyczy, nie nienawidzę kiedy jest zły na mnie.
-bo?! Bawiłaś się miną?!- jeszcze głośniej krzykną aż się wzdrygnęłam. Do oczu napłynęły łuzy a ja pokiwałam przecząco głową- to co?! Jesteś taka jak wszystkie zwykła szmata która nawet do kosza się nie nadaję.
Po jego słowach wybiegłam z kuchni z płaczem. Weszłam do pokoju i  opadłam na łóżku płacząc. Nie mogę tu dużej zostać, nie mogę! Weszłam do garderoby wzięłam torebkę i spakowałam parę rzeczy. Cały czas płacząc. Napisałam krótki list:

   Wybaczcie ;*!!!
 Nie mogę tu dużej zostać. Kiedyś to zrozumiecie. 
Wiem An że nie jestem ci obojętna ale nie mogę tu zostać. 
Hazzo, Haroldzie, Harry opiekuj mi się JA.
Zayn opiekuj się Car bo jak nie to jednego i drugiego przyjdę w nocy i zamorduję.
Louis opiekuj się An.
Proszę nie szukajcie mnie bo i tak nie wrócę.
Nie dajcie za bardzo popalić An
                                                                                                     Em :** 

Zostawiłam na liście naszyjnik od Loui i telefon od An. Nie jestem taka głupia i wiem że by mnie namierzyli dzięki niemu. Ubrałam trampki i zeszłam po cichu na du. Wszyscy siedzieli w kuchni więc przeszłam niezauważalnie i pokierowałam się na przestanek autobusowy. Droga zajęła mi niecałe 10 minut. Spojrzałam na rozkład jazdy i zobaczyłam że najbielszy autobus mam za 30 minut. Fajnie nie?! Siadłam na ławce i znowu zaczęłam płakać. Dobrze wiedziałam gdzie się udać do rodziców.
______________________________________________________
Jest!!! Tak naprawdę to od was zależy kiedy będą wychodzić rozdziały. Bo to wy dajecie mi motywacje do dalszej pracy. Czym? Komentarzami jak widzę je nawet nie muszą być pozytywne ale i tak dają motywację.

3 komentarze:

  1. Naprawdę super rozdział
    ~Stonka~
    A i z góry przepraszam za te powtarzające się komentarze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko przecież na ciebie nie da się fohać :**

      Usuń
  2. Naprawdę super rozdział
    ~Stonka~
    A i z góry przepraszam za te powtarzające się komentarze

    OdpowiedzUsuń