Obserwowałam jadące samochody. Może nic ciekawego ale nic innego do roboty nie mam. W oko wpadł mi znajomy samochód skuliłam się żeby mnie nie zauważyli. Cholera pisałam żeby mnie nie szukali. Nic to nie dało auto się zatrzymało z niego wybiegła JA i mnie mocno przytuliła a ja zaczęłam mocniej ryczeć.
-mała jedziemy do domu- szepnęła wprost do mojego ucha
-nie chce!- zaczęłam bardziej płakać
-nie... nie myśl że przez tego debila Louisa stracimy członka rodziny- powiedział Harry i wizą mnie na ręce. Wyrywałam się a on nie zwracał na to uwagi i wrzucił mnie do wozu.
-wypuście mnie!!!- krzyczałam przez całą drogę. Z auta wyciągali mnie siłą ale gdy An z Panem debilem wjechali do garażu byłam jak torpeda i wbiegłam na górę. Weszłam do pokoju i znowu zaczęłam płakać. Drzwi do pokoju się otworzyły a w nich stanęła An podeszła i przytuliła mnie.
-nie przejmuj się nim już dostał z liścia- szepnęła. An nigdy nie pozwoli żeby coś się stało osobie na której jej zależy.- choć na du
-nie chce- powiedziałam stanowczo.
-no proszę w końcu musisz na niego spojrzeć mieszkacie razem- co racja to racja przetarłam łuzy i zeszłam na du. Na szczęście zmyłam makijaż przed ucieczką. Usiadłam na kanapie obok An a na przeciwko mnie na fotelu siedział on. Kontem oka spojrzałam na niego jego wzrok mówił "przepraszam". Powtarzam sobie w głowie żeby na niego nie spojrzeć ale nie mogłam spojrzałam a z oczu popłynęło następne łuzy. Nagle się zorientowałam że nikogo nie ma oprócz nas. Czy oni to robią specjalnie?! Louis zbliżył się do mnie i kucną przede mną. Odwróciłam wzrok a jego ręka zmusiła żebym spojrzała na niego.
-przepraszam- wyszeptał- powiedziałem to w nerwach. Nie mam talentu do rozmawiania z dziewczynami
-wow jaka zmiana to już nie jestem szmatą?- powiedziałam niby zdziwiona
-proszę przestań przecież wież że mi na tobie zależy- zrobił słodkie oczka. Ja nie potrafię udawać!!! Rzuciłam się na niego i zaczęłam całować co odwzajemniał.
-pogodzili się!!!- krzykną Harry
-nie ładnie podsłuchiwać- powiedziałam
-a tam- machną ręką.
-jutro jest wyścig pokibicujesz? Oczywiście będzie to piękny wyścig bo będziesz kibicować jako dziewczyna.- powieszał Loui a ja zalałam się dumą.
-dobrze- przedziałowym. Ej ale nie myście że mu tak po prostu wybaczyłam dalej mam do niego żal ale nie aż taki.
Po zakupach wybiegłam z An na górę i szybko się przebrałam zrobiłam makijaż a włosy związałam w kitkę. Zbiegłam na du a Louis otworzył oczy.
-wow- wyko tyle powiedział
__________________________________________________
I? Na dole macie jej struj bo nie wiem co mi się z kompem dzieje. :*
5 komentarzy następny rozdział
http://www.polyvore.com/bez_tytu%C5%82u_52/set?id=113872368 - strój Em
Świetny rozdział...! ( zrestą jak zwykle) ;)
OdpowiedzUsuń~Stonka~
Jeśli jesteście choć trochę zainteresowani tym BLOGIEM to ludzie dawać komentarze =¡= !!!
Świetny rozdział...! ( zrestą jak zwykle) ;)
OdpowiedzUsuń~Stonka~
Jeśli jesteście choć trochę zainteresowani tym BLOGIEM to ludzie dawać komentarze =¡= !!!
Ej... Stonka ty to potrafisz zmotywować.
UsuńBosko <3 Pogodzili się <3
OdpowiedzUsuńkocham to opowiadanie daj next :) j.t.
OdpowiedzUsuńświetny
OdpowiedzUsuń